Blog BazaTelefonów.pl
 

Emess. System SMS, który uratuje nam życie w górach

Inne 2011-07-19 09:22

Zamiast tradycyjnej papierowej księgi wyjść - zwykły SMS z informacją, gdzie w góry wybiera się turysta i kiedy planuje powrót. W razie nieszczęśliwego wypadku informacja o celu wyprawy zostanie wysłana do bliskich, którzy będą mogli zaalarmować odpowiednie służby. To elektroniczna księga wyjść w góry, tzw. system Emess - Emergency Message, który zaczyna promować Grupa Podhalańska Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Książka wyjść ze schroniska jest stara jak świat. Do tej pory gdy ktoś nie wracał, dyżurny ratownik w schronisku sprawdzał wpis i wtedy szukano danej osoby. Teraz coraz mniej jest tych książek. Poza tym ludzie często zmieniają miejsce noclegu, nie wracają do schroniska, ale też nie informują o tym. I tu zaczyna się problem - mówi Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR. - Często jest tak, że ktoś poszedł w góry i nie wrócił do domu, rodzina do nas dzwoni. Mamy telefony na przykład z Warszawy, że córka poszła w Pieniny lub w Gorce. Ale dokładnie gdzie? Tego już rodzina nie wie.

Jak dodaje ratownik, dzisiaj, w dobie elektroniki, gdy każdy niemal ma komórkę, system elektronicznej księgi wyjść jest dobrym rozwiązaniem. Na czym polega system Emess?

- Idea jest bardzo prosta. Turysta, wychodząc w góry, wysyła SMS na numer 71 160 [koszt to 1,23 zł - przy. red.], ustawia go na konkretną godzinę i na konkretne osoby, na przykład żonę, matkę, ojca. Do tego dokładnie opisuje, gdzie idzie i kiedy zamierza powrócić - mówi Aleksander Kowalczuk, przedstawiciel firmy, która stworzyła system.

Wiadomość powinna zawierać wszelkie informacje, które mogą być przydatne przy poszukiwaniach w górach. Może brzmieć np. "Jest godz. 12 wychodzę sama na Maciejową, ale jeżeli będzie ładna pogoda, to pójdę na Turbacz. Mam na sobie twoją zieloną kurtkę przeciwdeszczową. Jeśli otrzymałeś tę wiadomość i nie daję o sobie znać, to znaczy, że mogło mi się coś przydarzyć. Ola".

- Gdy będzie się zbliżał ustawiony przez nas czas powrotu, system przypomni nam o tym. Jeśli wrócimy cali i zdrowi, wysyłamy kolejny SMS i wtedy będzie można odwołać alarm. Gdyby jednak coś się nam stało, wiado-mość dotrze do wytypowanych przez nas osób. Wtedy one będą mogły zawiadomić ratowników o kłopotach - dodaje Kowalczuk.

Na razie system Emess promuje GP GOPR. Niewykluczone, że pojawi się on także w Tatrach. - Zawsze promowaliśmy to, by turysta zostawiał informację, gdzie się udaje w góry - mówi Marcin Józefowicz, ratownik TOPR.

Źródło: Gazetakrakowska.pl

Wojtek Konopa, wyświetlono 3096 razy.

Dodaj do: Wykop BLIP Flaker Facebook Twitter

Nie wklejaj HTML ani BB Code. Adresy IP są rejestrowane. Maksymalnie 1500 znaków.

Szukaj
Subskrybuj:
RSSAtom

Kategorie

Chmura tagów

Archiwum